Kilka dni po zapoznaniu się z nową szkołą popadłem w rutynę. Codziennie
to samo, wstać, iść na lekcje, wrócić do pokoju, zrobić lekcje,
poćwiczyć żonglerkę i iść spać. Nawet gdybym chciał zrobić coś poza tym
schematem to i tak nie miałbym czasu, a nie zamierzam łazić po szkole w
czasie ciszy nocnej. Nie chcę się po prostu narażać nauczycielom...
Zajęcia były bardzo ciekawe, omawialiśmy dzisiaj zróżnicowanie ssaków, co było dla mnie łatwizną. Szybko wykonałem zadania przydzielone przez nauczyciela a resztę lekcji spędziłem na przeglądaniu podręcznika. Przy okazji zrobiłem też zadanie z matematyki, o którym zapomniałem. Skończyłem je robić w ostatnim momencie, gdy zadzwonił dzwonek wyszedłem jako pierwszy z klasy. Deszcz nadal nie przestawał lać. Usiadłem więc na parapecie i patrzyłem się przez okno jak krople deszczu wpadają do coraz większej kałuży znajdującej się na chodniku. Zapewne siedziałbym tak jeszcze dłużej gdyby nie to, że koło mnie pojawiła się jakaś osoba, która najwidoczniej czekając na lekcje postanowiła stanąć na uboczu
- Um... hej - przywitałem się z lekkim uśmiechem na ustach nie za bardzo wiedząc co mam powiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz