piątek, 29 stycznia 2016

Od Levi'ego

- Kuramaaa. - mruknąłem czując olbrzymi jęzor mojego zwierzaka na mojej twarzy. - Spieprzaj. - warknąłem i odsunąłem od siebie pysk futrzaka. Jednak mój kochany zwierzaczek postanowił za wszelką cenę wybawić mnie z łóżka bo już po chwili poczułem jego wielgachne cielsko na sobie. - Złaź ze mnie grubasie! Nie ważysz tyle co piórko! Kyuu! Złaź. - krzyknąłem i jakimś cudem zwaliłem tego grubasa z siebie po czym rzuciłem kapciem, który znalazł się jakimś cudem na moim łóżku w głowę tego lisa na sterydach. On jedynie warknął cicho w odpowiedzi i znowu wlazł mi na łóżko tym samym dając mi do zrozumienia, że ma wstać. Niechętnie przetarłem zaspane oczy i spojrzałem na zegar. No ja go chyba zabiję! Piąta rano! No do jasnej anielki czy tego demona już do reszty powaliło?! - Wal się Kurama, nigdzie nie idę. - oparłem i już chciałem położyć się na poduszce ale usłyszałem ciche warczenie - Zgnij w piekle lisie - warknąłem i czym prędzej ubrałem się i wziąłem tego uparciucha na spacer. Chodziłem tak bez celu nawet nie wiem ile a sam Kyuu biegał dookoła i rozglądał się na wszystkie boki. Kątem oka zobaczyłem jakąś ławkę na której siedziała jakaś osoba. Wzruszyłem ramionami i usiadłem obok tej osoby, w końcu nie zamierzam stać jak kołek.


<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz